|
Menu
|
Po drugiej operacjiMusiałam więc całą rehabilitację zacząć od początku. Chciano mnie dać do szpitala na Batorego, ale nie chciałam - strata czasu. Na Sokołowskiego bardzo dobrze żyłam z pielęgniarkami ( chcę im bardzo podziękować za wspaniałą opiekę i że to zaszczyt dla pacjenta mieć takie pielęgniarki jak moje ), dobrze żyłam z rehabilitantami - Monika moja rehabilitantka tam pracuje. W domu zaczęłam ćwiczyć. Renia druga moja rehabilitantka jak pierwszy raz ze mną ćwiczyła po operacji, stwierdziła, że jestem dętka i moja siła się ogromnie zmniejszyła. Miałam jechać do Janowic, ale zrezygnowałam. Ćwiczyłam w domu. Rano 30 min. elektryczny rowerek, wanna na stopy wibrująca, masaż, ćwiczenia bierne z mamą, półtorej godziny z rehabilitantką, elektrostymulacja, ćwiczenia w pionie, które z miesiąca na miesiąc stawały się coraz łatwiejsze dla mnie. Potem ćwiczenia z mamą. Potem ćwiczyłam sama do wieczora. Tak wyglądał mój pobyt w domu. Mój Zenuś ma taką pracę, że ciągle nie ma go w domu, więc wszystko robiłam z mamą. W marcu 2007 pojechałam do Aksonu i tu dopiero zrozumiałam, że mój stan to nie taka kilkuletnia grypa. Najprawdopodobniej skutki wypadku będę odczuwała do końca życia, choć staram się o tym nie myśleć. 2007-03-21 23:32:00 1 galeria do tego artykułu. Mój kręgosłup z koszyczkiem tytanowym
Dodaj komentarz
|
Reklama
|