Wybierz jezyk polski Switch to English
Menu

Po trzeciej operacji


Zdecydowałam się na kolejną operację. Tym razem miała ona polegać na usunięciu stabilizacji w dolnej części mojego kręgosłupa Th11-Th12. Byłam w tym czasie w Aksonie i trafiłam do szpitala na ul. Borowskiej we Wrocławiu. Szpital ogromny, można z łatwością się pogubić. Trafiłam na Oddział Neurochirurgii. Operacja odbyła się 28 lipca 2008r. Trwała 1,5 godziny, w porównaniu z poprzednimi - bardzo krótko. Na operację zdecydowałam się z takiego powodu, że pod skórą, w miejscu śrub zaczęły tworzyć mi się podskórne torbiele, poza tym pręty coraz bardziej mi przeszkadzały i "klikały" przy każdym ruchu. Jednym słowem - "parszywe uczucie". Operowało mnie dwóch najwspanialszych lekarzy, z jakimi jak dotąd się spotkałam. Lekarz, który mnie prowadził po mojej operacji, opiekował się mną tak jak najbliższą rodziną. Jako pacjentka zostałam przez niego rozpieszczona. Codziennie przychodził do mnie po kilka razy, pomagał w siadaniu na wózek, zakładaniu szlafroka czy gorsetu, oraz sam zmieniał opatrunki. Takiego lekarza to ze świeczką należałoby szukać, ponieważ to rzadkość w naszej służbie zdrowia. Powiedział, że bardzo dobrze iż stabilizacja zostala usunięta, ponieważ śruby i pręty tak bardzo poraniły mi ciało wewnątrz, że zrobily się torbiele i ogromne zrosty. Teraz nie dziwię się, że tak bardzo mnie tam bolało. Na sali leżalam z Ulą i panią Marią. Wspaniałymi kobietkami, którym bardzo chciałam podziękować za opiekę, kiedy mojej mamy nie było. Przede wszystki dziękuję jednak lekarzowi, który mnie operowal i mnie prowadził - za troskę i opiekę. Po operacji wróciłam z powrotem do Aksonu i dzięki stopniowej rehabilitacji, bardzo szybko wróciłam do zdrowia. Teraz po dwóch miesiącach prawie nie odczuwam żadnego bólu w plecach, mogę dłużej siedzieć, nic mnie nie ogranicza. Najważniejsze to jednak, że o jeden ból mniej w moim ciele!


2008-09-12 10:58:00

1 galeria do tego artykułu.

po operacji


Baf94c50d068f62462fd98816ca3e5b7
3de73b96545dd988e22d52fcd5218add


2 komentarze do tego artykułu.

dodany przez Marek B. Swidnica, 08-09-23

Jak to czytałem ,to aż mi się gęsia skórka na plecy rzuciła! Podziwiam cię, że wytrzymałaś tyle miesięcy z takim bólem! Ja chyba nie dałbym rady... Pozdrawiam cię i lekarza ,który tak wiele ci pomógł w tych ciężkich chwilach. Oby było jak najwięcej takich lekarzy z prawdziwego powołania.

dodany przez beatajawien, 10-01-30

O Matko Boska!jedyne co mogę w tej chwili powiedzieć,brak mi słów.

Reklama